|
|
|
|
|
Polska jest dziś krajem tryumfalnego pochodu prawicowego radykalizmu o fundamencie religijnym. Krajem, którego polityka wewnętrzna sprowadza się z jednej strony do nieustannego rozliczania prawdziwych lub fałszywych przewin ludzi żyjących w komunizmie (a zatem niemal wszystkich), z drugiej do osuszania liberalnego bagna (bo tak dzisiejszym władzom jawi się Polska w okresie ustrojowej transformacji) minionych 18 lat: walki ze wszelkimi objawami pluralizacji i demokratyzacji życia społecznego za pomocą metod na granicy państwa policyjnego.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
|
„Miasto Szklanych Słoni” zabiera nas w opętańczą podróż do kresu przedstawienia – spektaklu widzialnego świata, a zarazem możliwości jego reprezentacji w języku, literaturze, w narracjach jako zorganizowanych słownikach, których leksemy pozwalają nam analizować i oceniać nasze życia.
|
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
Kobiecość w twórczości Sienkiewicza stanowi rozległą i złożoną sferę symbolizacji, która we wstępnej, uproszczonej lekturze, znaczy: „– Otrzymaliście dar, utraciliście go lub pozwoliliście sobie odebrać, więc teraz musicie go odzyskać, udowadniając równocześnie, że zasługujecie na niego”.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
Ucieszyłam się, kiedy dobroczynna organizacja edukacyjna ALTEMUS zaprosiła mnie do uczestnictwa w międzynarodowym kulturalno-edukacyjnym projekcie RITES OF PASSAGE Rytuały poświęcania dla narodu: w poszukiwaniu ukraińskiej tożsamości. Z jednej strony, dlatego, że sprzeczne procesy samoidentyfikacji młodego pokolenia Ukraińców, wychowanego w warunkach transformacji od epoki radzieckiej do geopolitycznej niezależności nie są dla mnie właściwe. Z innej, ponieważ całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, postulowanym przez organizatorów projektu: odbiór fenomenu Ukrainy i ukraińskiej demokracji w świecie... jest dosyć niejednoznaczny. Poza tym, ponieważ stale podróżuję, rozmawiam z różnymi, przeważnie nie związanymi z polityką (a zatem i z wiedzą geograficzną) ludźmi i widzę, że jednym z głównych składników skomplikowanego fenomenu Ukrainy jest to, że świat bardzo często po prostu nie wie o istnieniu mojego państwa i narodu. Czasem mnie to drażni, czasem śmieszy, a czasami jestem zmęczona opowiadaniem znajomym z zagranicy, co to za kraj, skąd mnie do nich przyniosło. Więc tu, ciesząc się z tej możliwości, opowiem o własnym doświadczeniu ukraińskości - o siebie i od siebie. Może, ktoś przeczyta te naprawdę osobiste zapiski jednej Ukrainki i może mu się trochę rozjaśni o nas wszystkich, tutejszych.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
Dwadzieścia lat temu polska proza miała w dużej mierze kobiece oblicze. Lata 90. rozpoczęły się od mocnego wejścia kobiet. Olga Tokarczuk debiutowała opowieścią w duchu Hessego „Podróż ludzi księgi”, ale dopiero „Prawiek i inne czasy” i „Dom dzienny, dom nocny” pokazały jej oryginalność. Izabela Filipiak i jej druga książka „Absolutna amnezja” wywołały poruszenie obrazem wychowania, a raczej tresowania dorastającej dziewczynki. Natasza Goerke pisała wtedy absurdalne i groteskowe historyjki pełne fantastycznie przewrotnego poczucia humoru. Manuela Gretkowska w swoich pierwszych książkach: „My zdies’ emigranty” czy w „Tarocie paryskim” swobodnie łączyła erotykę i ezoterykę z publicystyką. Pojawiły się jeszcze Anna Bolecka, Zyta Rudzka i wiele innych. Dyskusja o nowych twarzach literatury rumieniła policzki krytykom i czytelnikom prawie tak, jak kilka lat później spory wokół debiutu Doroty Masłowskiej. Nowe głosy szybko stały się istotne. – Nam było łatwiej niż debiutującym dzisiaj pisarkom – mówiła Tokarczuk. - Oczekiwanie na przełom sprzyjało wprowadzeniu do literatury nowych nazwisk.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
Wiele już razy zadawałem sobie pytanie, dlaczego „Rodzinna Europa” w niemieckim tłumaczeniu nosi tytuł „West- und Östliches Gelände”, czyli „Zachodnie i Wschodnie okolice”. Autor tejże książki, która ujrzała światło dzienne pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w polskim wydawnictwie emigracyjnym Kultura w Paryżu, bywa często określany przez intelektualistów, kolegów po piórze i krytyków jako twórca anachroniczny, miłośnik dialektyki i moralista; natomiast synkretyk, kolejne sugestywne określenie, jakim również chętnie bywa obdarzany, brzmi dość niewinnie i stanowi niemalże pochwałę dla Czesława Miłosza, poety polskiego. W ciągu swego długiego i trudnego życia (trwało 93 lata) musiał ciągle na nowo zmagać się z odrzuceniem przez innych jego politycznej postawy, nonkonformistycznej osoby i heretyckich dzieł – i to odrzucenie spotyka go także po śmierci, przede wszystkim we własnym kraju. Prawicowi konserwatyści nie są w stanie znieść Miłosza, a ortodoksyjni katolicy, agnostycy i ateiści nie pozostawiają na nim suchej nitki. Z kolei poszukujący przygód poeci, tacy, co to na nowo chcą wymyślić literaturę i język, widzą w wierszach Miłosza konserwatywnego i klasycyzującego nudziarza, który zajmuje się wyimaginowanymi, oderwanymi od życia problemami.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
| Strona/Сторінка/Seite: 1/2 |
|
12 |
|
|
|
|
|