Martin Pollack w rozmowie z Urszulą Pieczek.
więcej/бiпьше/mehr




Koncert Sussany!
24 kwietnia odbędzie się w Krakowie koncert Sussany. Posłuchajcie ukraińskich śpiewów, dźwięku liry, skrzypieć, pianina, kontrabasu i perkusji!

Tomas Venclova w Krakowie
W dniach 23-24 kwietnia Tomas Venclova zagości w Krakowie. Zapraszamy na wykład i spotkanie! 


Dobij do Portu!
20 kwietnia we Wrocławiu rozpoczyna się festiwal "Port Literacki". Studio Na Grobli będzie gościć znakomitych pisarzy z Polski i zagranicy. To prawdziwa gratka dla czytelników! 

Serdecznie polecamy!




tekst/текст/text

lyrik/poezja/поезія
prosa/proza/проза
drama/dramat/драма
rezensionen/recenzje/рецензії
drehbuch/scenariusz/сценарій
gespräch/rozmowa/розмова
kritik/krytyka/критика
 

nie-tekst/не-текст/non-text

audio/аудіо/audio
video/вiдeo/video
foto/фoтo/foto
grafika/графiкa/grafik
 
 
Radar on Facebook


kraków
proza
miasta
zeh
polska
ukraina
malarczuk
dramat





Stowarzyszenie Willa Decjusza



Allianz Kulturstiftung



Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Point. Portal Polsko-Niemiecki

Halma Network

Bookarest Księgarnia

Prohelvetia

15 targi książki w Krakowie

Swiss Lib.

Nagroda literacka Gdynia

ПРОSTORY




[dramat]




I.

Pani Schlüter

To i tak było wystarczająco niesmaczne.
Ci ludzie w chałupie.
Wynocha wszyscy wynocha.
Tyle ludu naraz.
A tak to nikt nie przyjdzie.
Czekałam na dostawcę soków.
No i się spóźniał.
A ja już byłam kompletnie.
Tak.
Moje małe co nieco po rozmowie telefonicznej.
Miroslaw.
To pan.
Schlüter zgadza się czwarte piętro bez windy.
Niech pan będzie o trzeciej.
Pan.
Miroslawie.
Dziś zupełnie sam na sklepie tak tak biedaczysko.
Jabłkowo grejpfrutowy wielowitaminowy.
Jak zwykle.
Gorzki.
Karino Schlüter lubisz gorzko.
Tak tak tak.
Gorzko giętko gówniano.
Niesmacznie.
Dobranoc.
Dosyć przysłówków na dziś.
Przysłówki to coś dla przeżuwaczy.
Mamy mamy proszę pani.
I rzyg.
Jak to się mogło stać to z rzyganiem jezu jezu jezu.
Bułka była przewidziana w rozkładzie dnia.
Dwunasta piętnaście.
O trzeciej i to punkt trzecia byłam kobietą tragiczną.
Z tej całej zgryzoty mam idealną wagę.
Cienka jak pajda chleba no super.
Zastanawiałam się nad różem.
Różowe policzki.
To wygląda tak cholernie zdrowo morowo i radośnie.
Ale o to właśnie chodzi radość.
Niech nikt nie mówi potem.
Karin Schlüter.
Była bladym trupem.
A więc róż.
Byłam w pełni gotowości ostatni raz uzbrojona po zęby i w sukni.
Telefon.
Telefon był niebezpieczny.
Nie żeby przyszło mi do głowy. Do kogoś.
Kogokolwiek.
Nie.
Kabelek rach ciach ciach i po krzyku.
Dzwonek.
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]


AKT PIERWSZY

Pośrodku sceny stoi całkiem zwyczajny, nawet dość prosty, stół bez obrusa, na nim talerzyk z owocami, obok – świeczka.  Do stołu dosunięte krzesła. W  kącie pokoju – fotel bujany, na którym, splótłszy ręce, drzemie Stara. Leciutko buja się w fotelu. Obok  krzesła – stolik na gazety, na którym stoi lichtarz z zapalonymi świeczkami i karafka z wodą, kilka szklanek. 
W innym kącie pokoju – drzwi, które stoją tak po prostu bez ściany. Proste, zamknięte drzwi. 
W głębi sceny wychodzące na ulicę okno. Całe zaparowane, zdaje się całkowicie skute mrozem. 
Stojąc nieruchomo, plecami do widzów, Starszy Brat w skupieniu wygląda przez okno. 
Słychać głuche wycie wiatru, odgłos ten to nasila się, to przycicha. Na krańcach sceny porozstawiane jakieś szafki, na których stoją świeczki.
Przez pewien czas na scenie panuje milczenie, Stara drzemie, bujając się w fotelu, Starszy Brat wypatruje czegoś za oknem, ledwie słyszalny wiatr. 
Wychodzi Młodszy Brat. Ubrany w jakiś stary kożuch, w ręku zapalona lampa gazowa. Starszy Brat nerwowo odwraca się. 


Starszy Brat
To ty?

Młodszy Brat
A niby kto? (zrzuca z siebie kożuch, gdzieś go zawiesza, na stole stawia lampę. Powoli, niezauważalnie dla pozostałych przebudza się Stara. Starszy Brat uspokaja się, odwraca do okna i dalej patrzy przed siebie.)

Starszy Brat

I co tam?

Młodszy Brat

Światła nie będzie, dopóki nie znajdę kawałka drutu, żeby wszystko naprawić. Trzeba by dokupić. 

Starszy Brat (dość obojętnie, nie odwracając się)
A tu gdzieś się nie znajdzie?
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]


Nieoczekiwane konsekwencje ustawiania ludzi w rządku

Małgorzata                
Ta historia tak się ma zacząć, że ustawicie się w rządku 
i każdy z was powie coś wesołego. Zaczniemy od Romana.

Roman Faust                
Przeczuwałem, że tak będzie. Że będzie ustawianie 
w rządku, rozkazywanie, odgórne polecenia, upokarzanie. Ja to przeczuwałem.

Małgorzata      
          
No, ale co możemy na to poradzić? Trzeba się ustawić 
w rządku i powiedzieć coś wesołego. Czy wszyscy to zrozumieli? Tak?

Kiwanie głowami, pomruki itd.


Roman Faust                
Nie rozmawiaj tak ze mną, Małgorzato. Nie jestem 
głuchy ani głupi. Chodzi o to, że... Powiem za siebie: czuję, że jako człowiek jestem niekompletny. Nieudany. Rozumiesz? Wymyślony. Właściwie gorzej – zmyślony. Każdy z nas, jak tu stoi, ma poczucie kalectwa. 

Kiwanie głowami w przeciwną stronę, antypomruki.

Roman Faust                
Dobra, ja uważam, że jestem nieudolnie wymyślony. 
Nieudany. Jest jakiś mój twórca, tak? Jakiś pisarz życia, Wymyślacz, tak? On nie tylko nas wymyślił...

Małgorzata                
Albo ona.

Roman Faust                
Albo ona. Nie tylko nas wymyślił...

Małgorzata (zagląda, skubana, do programu) 
Przepraszam. 
Na pewno ona. Wymyśliła nas kobieta.
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]

Strona/Сторінка/Seite: 1/1
1
projekt: pracowniagrafiki wykonanie: foxrabbit