|
|
I.
Pani Schlüter To i tak było wystarczająco niesmaczne. Ci ludzie w chałupie. Wynocha wszyscy wynocha. Tyle ludu naraz. A tak to nikt nie przyjdzie. Czekałam na dostawcę soków. No i się spóźniał. A ja już byłam kompletnie. Tak. Moje małe co nieco po rozmowie telefonicznej. Miroslaw. To pan. Schlüter zgadza się czwarte piętro bez windy. Niech pan będzie o trzeciej. Pan. Miroslawie. Dziś zupełnie sam na sklepie tak tak biedaczysko. Jabłkowo grejpfrutowy wielowitaminowy. Jak zwykle. Gorzki. Karino Schlüter lubisz gorzko. Tak tak tak. Gorzko giętko gówniano. Niesmacznie. Dobranoc. Dosyć przysłówków na dziś. Przysłówki to coś dla przeżuwaczy. Mamy mamy proszę pani. I rzyg. Jak to się mogło stać to z rzyganiem jezu jezu jezu. Bułka była przewidziana w rozkładzie dnia. Dwunasta piętnaście. O trzeciej i to punkt trzecia byłam kobietą tragiczną. Z tej całej zgryzoty mam idealną wagę. Cienka jak pajda chleba no super. Zastanawiałam się nad różem. Różowe policzki. To wygląda tak cholernie zdrowo morowo i radośnie. Ale o to właśnie chodzi radość. Niech nikt nie mówi potem. Karin Schlüter. Była bladym trupem. A więc róż. Byłam w pełni gotowości ostatni raz uzbrojona po zęby i w sukni. Telefon. Telefon był niebezpieczny. Nie żeby przyszło mi do głowy. Do kogoś. Kogokolwiek. Nie. Kabelek rach ciach ciach i po krzyku. Dzwonek.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
AKT PIERWSZY
Pośrodku sceny stoi całkiem zwyczajny, nawet dość prosty, stół bez obrusa, na nim talerzyk z owocami, obok – świeczka. Do stołu dosunięte krzesła. W kącie pokoju – fotel bujany, na którym, splótłszy ręce, drzemie Stara. Leciutko buja się w fotelu. Obok krzesła – stolik na gazety, na którym stoi lichtarz z zapalonymi świeczkami i karafka z wodą, kilka szklanek. W innym kącie pokoju – drzwi, które stoją tak po prostu bez ściany. Proste, zamknięte drzwi. W głębi sceny wychodzące na ulicę okno. Całe zaparowane, zdaje się całkowicie skute mrozem. Stojąc nieruchomo, plecami do widzów, Starszy Brat w skupieniu wygląda przez okno. Słychać głuche wycie wiatru, odgłos ten to nasila się, to przycicha. Na krańcach sceny porozstawiane jakieś szafki, na których stoją świeczki. Przez pewien czas na scenie panuje milczenie, Stara drzemie, bujając się w fotelu, Starszy Brat wypatruje czegoś za oknem, ledwie słyszalny wiatr. Wychodzi Młodszy Brat. Ubrany w jakiś stary kożuch, w ręku zapalona lampa gazowa. Starszy Brat nerwowo odwraca się.
Starszy Brat To ty?
Młodszy Brat A niby kto? (zrzuca z siebie kożuch, gdzieś go zawiesza, na stole stawia lampę. Powoli, niezauważalnie dla pozostałych przebudza się Stara. Starszy Brat uspokaja się, odwraca do okna i dalej patrzy przed siebie.)
Starszy Brat I co tam?
Młodszy Brat Światła nie będzie, dopóki nie znajdę kawałka drutu, żeby wszystko naprawić. Trzeba by dokupić.
Starszy Brat (dość obojętnie, nie odwracając się) A tu gdzieś się nie znajdzie?
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|
|
|
Nieoczekiwane konsekwencje ustawiania ludzi w rządku
Małgorzata Ta historia tak się ma zacząć, że ustawicie się w rządku i każdy z was powie coś wesołego. Zaczniemy od Romana.
Roman Faust Przeczuwałem, że tak będzie. Że będzie ustawianie w rządku, rozkazywanie, odgórne polecenia, upokarzanie. Ja to przeczuwałem.
Małgorzata No, ale co możemy na to poradzić? Trzeba się ustawić w rządku i powiedzieć coś wesołego. Czy wszyscy to zrozumieli? Tak?
Kiwanie głowami, pomruki itd.
Roman Faust Nie rozmawiaj tak ze mną, Małgorzato. Nie jestem głuchy ani głupi. Chodzi o to, że... Powiem za siebie: czuję, że jako człowiek jestem niekompletny. Nieudany. Rozumiesz? Wymyślony. Właściwie gorzej – zmyślony. Każdy z nas, jak tu stoi, ma poczucie kalectwa.
Kiwanie głowami w przeciwną stronę, antypomruki.
Roman Faust Dobra, ja uważam, że jestem nieudolnie wymyślony. Nieudany. Jest jakiś mój twórca, tak? Jakiś pisarz życia, Wymyślacz, tak? On nie tylko nas wymyślił...
Małgorzata Albo ona.
Roman Faust Albo ona. Nie tylko nas wymyślił...
Małgorzata (zagląda, skubana, do programu) Przepraszam. Na pewno ona. Wymyśliła nas kobieta.
|
mehr/więcej/бiпьше
kommentare/komentarze/коментарі[0]
|
|